sobota, 14 grudnia 2013
Wczoraj po wolontariacie kiedy z Emą i Madzią czekałyśmy przed wyjściem na rodziców Emilki, uświadomiłam sobie (w sumie kolejny raz), że straciłam przyjaciółkę. Tak, teraz Magda cały czas chodzi gdzieś z Emilką, nigdy się nie kłócą, a nawet jak dojdzie do jakiegoś sporu to one kończą go śmiechem. Nawet zamierzają razem chodzić na warsztaty do laboratorium. Oczywiście mi tego nie zaproponowały. Muszę powiedzieć też, że ze mną coraz częściej się kłóci. Wczoraj jak szłyśmy do budy, już przed moim domem doszło do sporu. Ja przyspieszyłam kroku, ale wyprzedzałam ją tylko o metr czy półtora. Wystarczyło się zatrzymać na sekundę i już! Rozmawiać i się śmiać do rozpuku, ale nie! Ja musiałam brnąć dalej. Z jednej strony to ona mnie obraziła, a z drugiej można to przecież wybaczyć. To w końcu istna błahostka. Proszę powiedzcie co robić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz